Katgorie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Kopytka z sosem z boczniaków + grillowane warzywa

Tradycyjny obiad, choć trochę odmieniony. Kopytka z mąką razową, sosik grzybowy z boczniaków i zamiast surówki - grillowana w domu cukinia i papryka. Składniki na dwie porcje. Przy kopytkach trudno podać proporcje - jak duże ziemniaki, ile mąki, jak duże jajo. Generalnie chodzi o to, żeby się dało uturlać ciasto i pokroić ukośnie w kopytka.

kopytka

2 ugotowane ziemniaki
1 małe jajo wiejskie
3 łyżki  mąki pszennej razowej
sól, szczypta ziół prowansalskich

Ziemniaki utłukłam, dodałam pozostałe składniki i zagniotłam ciasto. Uturlałam i pokroiłam w kopytka. Gotowałam wrzucając na wrzątek około 3 minut od wypłynięcia. Zrobiłam je poprzedniego wieczora z ziemniaków, które zostały z obiadu. Na noc gotowe trafiły do lodówki, a potem tylko podgrzałam wrzucając ponownie na wrzątek :-)

sos z boczniaków

6 niedużych boczniaków
1/2 cebuli
1 łyżeczka masła
1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
trochę bulionu warzywnego (lub wody)
sól, pieprz

Najprostszy z najprostszych: na maśle zeszkliłam posiekaną cebulę, dodałam pokrojone w drobne paseczki boczniaki. Posoliłam i smażyłam chwilę. Podlałam wodą i dusiłam do miękkości. Na koniec przyprawy i zagęszczenie mąką ziemniaczaną rozrobioną w wodzie.

Zjadłam z grillowaną cukinią i papryką. Było bardzo smacznie :-)




No dobra, może te kluski z sosem nie wyglądają zbyt ładnie. Dobrze, że papryka dodała koloru.
Smaki dzieciństwa

czwartek, 3 kwietnia 2014

Pizza warzywna na gryczano-pszennym cieście

Czy pizza musi być synonimem niezdrowego jedzenia? Obejrzałam ostatnio bardzo ciekawy film dokumentalny na kanale BBC "Fast Food Baby" o dzieciach "uzależnionych" od śmieciowego jedzenia. Uzależnionych w cudzysłowie, gdyż to przecież zawsze wina rodziców, którzy te dzieci do takiego jedzenia przyzwyczaili. Jednym z wątków jest historia młodej matki, która swego kilkuletniego syna karmi wyłącznie fast-foodami, bo nie potrafi gotować, w ogóle nie gotuje w domu. Dziewczyna ta uczęszcza na spotkania, na których uczy się gotować i pierwszym posiłkiem, który przygotowuje w domu dla swojego syna jest... pizza! Domowa, z warzywami, lepsza niż kupiona.

Co zrobić by pizza była zdrowsza? Robiąc w domu mamy wpływ na to, co w i na naszej pizzy się znajdzie. Możemy zdecydować, by nie była za tłusta (to dla mnie największy problem pizzy w lokalach). No i by nie była wyłącznie na mące pszennej. Przeczytajcie o moim pomyśle na pizzę.

Ciasto:
1 szklanka mąki gryczanej
3/4 mąki pszennej
2 łyżki oliwy
1/3 szklanki ciepłej wody
1/2 kostki drożdży
szczypta ziół prowansalskich
szczypta cukru
szczypta soli

Na wierzch:
2 łyżeczki przecieru pomidorowego
1 łyżka oliwy
1 ząbek czosnku
1/2 cukinii
1/2 papryki czerwonej
1 cebula
4 pieczarki
zioła prowansalskie
oregano
2 garście tartej mozzarelli (opcjonalnie)

Rozcieram drożdże z cukrem, gdy się rozpuszczą dodaje 2 łyżeczki mąki pszennej, rozcieram by nie było grudek i zostawiam do wyrośnięcia. Gdy podrośnie dodaję stopniowo pozostałe składniki i zagniatam ciasto. Odstawiam do wyrośnięcia.

Gdy podrośnie wykładam na blachę. Na to nakładam sos pomidorowy (przecier wymieszany z rozgniecionym ząbkiem czosnku, łyżką oliwy, pieprzem i szczyptą ziół prowansalskich) i pokrojone w plasterki lub paski warzywa. Na to pieprz, oregano i opcjonalnie mozzarella.

Piekę kwadrans w 180 stopniach.




Pycha! Grunt to nie zjeść całej samemu od razu!


Film o którym pisałam możecie obejrzeć w całości na kanale YouTube, polecam:

wtorek, 1 kwietnia 2014

Warzywa z ryżem we wiosennych kolorach

Coś lekkiego i smacznego. Warzywa może niezbyt sezonowe, ale kolorowe.

warzywa z ryżem

1 por
1 papryka czerwona
1 cukinia
3 pieczarki
1 łyżka oliwy
1 szklanka bulionu warzywnego
100 g ryżu
sól, pieprz, inne przyprawy do smaku (ja dodałam cząber i zioła prowansalskie)

W garnku z grubym dnem rozgrzewam olej i wrzucam posiekanego w półplasterki pora. Chwilę smażę, dodaję posiekaną w paseczki paprykę, szczyptę soli i mieszam. Po chwili dodaję posiekane w półplasterki pieczarki. Dalej mieszam i dodaję posiekaną w ćwierć-plasterki cukinię. Na końcu wlewam połowę bulionu, dodaję szczyptę pieprzu i mieszam, przykrywam i duszę na małym ogniu. W razie potrzeby dolewam bulionu. Gdy wszystko jest miękkie dodaję przyprawy i wcześniej ugotowany ryż. I po chwili jest już gotowe!

Dwie uwagi:
1. szybki bulion robię po prostu gotując we wrzątku liofilizowane warzywa, najlepszy byłby pewnie ugotowany ze świeżych warzyw. Odradzam natomiast bulion "z kostki".
2. tu ryż ugotowany wcześniej, bo akurat taki mi został z poprzedniego dnia. Zwykle dodaję suchy ryż do warzyw i gotuję w bulionie (wymaga większej ilości bulionu).

Smacznego!



 

Idealne, lekkie danie na wiosnę!
Weganizm w służbie żołądkowi

piątek, 28 lutego 2014

Kotlety migdałowe

Robiąc mleko migdałowe, planowałam migdałową pulpę przerobić na ciastka. Ale że lodówka świeci pustkami, a na obiad zjadłabym coś dobrego i szybkiego - migdały wylądowały na patelni w postaci kotletów. Przygotowanych w 5 minut.

kotlety migdałowe

pulpa migdałowa po mleku migdałowym (z 1 szklanki migdałów)
2 łyżki ajwaru ostrego
1 jajko
2 łyżki zmielonych płatków jęczmiennych do obtoczenia
olej do smażenia

Pulpę mieszam z ajwarem i jajkiem. Konstystencja zależna od stopnia odciśnięcia pulpy - w razie potrzeby zagęścić lub rozrzedzić. Mi wyszła idealna. Formuję małe, płaskie kotleciki. Obtaczam w zmielonych płatkach. Smażę na oleju. Voilà.

Z proporcji tych wyszło mi 8 niedużych kotlecików - w sam raz na obiad dla dwóch osób. 

Podsumowując: z 1 szklanki migdałów uzyskałam 1 litr mleka i 8 kotlecików. Chyba jednak to mleko migdałowe nie jest takie drogie ;-)



poniedziałek, 6 stycznia 2014

Wegański bigos

Miałam zrobić na święta, ale niestety zachorowałam i z planów nici. Ale miałam wszystkie składniki, więc bigos zrobiłam na inne święto, jak kto woli - Trzech Króli, Wigilię prawosławnego Bożego Narodzenia lub po prostu wolny od pracy 6 stycznia.

wegański bigos

1 kg kapusty kiszonej
2 garście suszonych grzybów (borowików)
1 garść suszonych sliwek
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego
1/2 łyżeczki mielonego kminku
pieprz i sól do smaku
1 mała cebula
2 łyżki oliwy z oliwek

Tak jak prawdziwy bigos - najlepiej zacząć robić dzień wcześniej :-)
Najpierw grzyby - płuczę i zalewam wrzątkiem, moczę. Po minimum kilku godzinach gotuję na minimalnym ogniu w wodzie w której się moczyły. W razie potrzeby - dolewam wody. Pod koniec gotowania dodaję też śliwki na 5-10 minut.
Kapustę płuczę i szatkuję. Dolewam wodę, dodaję ziele i liście, i gotuję pod przykryciem. Gdy już jest miękka, a grzyby już się podgotowały - dodaję wodę z grzybów i poszatkowane drobno grzyby i śliwki. To wszystko jeszcze razem duszę na małym ogniu, przyprawiam do smaku. Cebulę podsmażam na oliwie i dodaję do kapusty. Razem duszę jeszcze.
I gotowe!





Pyszny!

Wigilia 2013

sobota, 4 stycznia 2014

Kotlety z tofu, kasza z płaskurki i brukselka - sobotni obiad

Taki obiad może być szokiem nie tylko dla mięsożercy. Zauważyłam bowiem, że im dłużej nie jem mięsa i im bardziej ograniczam wysokoprzetworzone produkty, tym bardziej smakują mi najprostsze potrawy. Kaszę z pszenicy płaskurki kupiłam kilka tygodni temu na świątecznym jarmarku od lokalnej producentki, dopiero w domu poszukałam informacji co to jest za produkt. I znalazłam poradę, by na początek ugotować bez żadnych dodatków, by poznać prawdziwy jej smak. Tak zrobiłam i wyszło świetnie.

Druga sprawa - tofu: od niedawna w naszej kuchni, dopiero się oswajamy z sobą. Marynowanie wymaga czasu, więc takie dania na razie tylko w weekendy.

Obiad robiłam dla dwóch osób,
potrzebne mi były:
1 szklanka kaszy z płaskurki
0,5 kg brukselki
300 g tofu naturalnego
marynata do tofu: 
- 5 łyżek sosu sojowego, 
- 1 łyżka soku z cytryny, 
- 1 ząbek czosnku, 
- 1/3 łyżeczki suszonej papryki jalapeno 
panierka do tofu:
- 1 łyżka otrębów owsianych
- 1 łyżka sezamu 
olej do smażenia

Najpierw marynata - mieszam wszystkie składniki w płaskim półmisku. Tofu kroję w plasterki grubości około 1cm (z 300 g kostki wyszło mi 6 takich plasterków), obtaczam w marynacie i układam w półmisku. Wkładam do lodówki i co jakiś czas polewam z wierzchu marynatą. Moje tofu marynowało się około 2 i pół godziny, ale można krócej.
Płaskurkę wypłukałam, zalałam wodą i gotowałam na wolnym ogniu. Trzeba pilnować, mieszać i w razie potrzeby dolewać wrzątku. I próbować - jak już była miękka (dość szybko), to w kocyk i pod kołdrę, żeby nie wystygła.
Brukselkę czyścimy, myjemy i wstawiamy na parę.
I wracamy do tofu - wycieram trochę papierowym ręcznikiem, obtaczam w lekko przemielonych (w młynku do kawy) wymieszanych otrębach i sezamie, smaże na jasny brąz z obu stron.

Następnie wszystko razem ląduje na talerzu, a chwilę później w żołądku. Jednak w żołądku nie wszystko, bo tym razem wyszły 3 solidne porcje, a nas w domu jest dwójka. Będzie na kolację :-)




Standardowo przepraszam za fotki - ale powiedziałam sobie, że brak dziennego światła nie może być hamulcem do dodawania wpisów. Więc fotki będą różne - raz lepsze, raz gorsze. Na pewno do wiosny więcej będzie gorszych ;-)
Ale nie zrobię z kuchni atelier, najważniejsze jest jedzenie, najważniejsze, żeby zjeść póki ciepłe!

wtorek, 29 października 2013

Żółta pasta z czerwonej soczewicy

Wegańskie pasty, choć ta dzisiejsza to stary wynalazek. Jedna z pierwszych, jeszcze z czasów gdy byłam początkująca wegetarianką.
 
Soczewica już tak ma, że jak jest czerwona to podczas gotowania zmienia kolor. A jak się jeszcze doda kolorowych przypraw to można uzyskać bardziej apetyczny odcień.

żółta pasta z czerwonej soczewicy

1 szklanka soczewicy
2 ziarna ziela angielskiego
1 liśc laurowy
2 cebule
1 ząbek czosnku
3 łyżki oliwy

przyprawy: pieprz, kminek mielony, kmin rzymski, kurkuma
obowiązkowa czarnuszka do posypania ;-)

Soczewicę płuczę i moczę (to nie jest konieczne, ale miałam czas). Potem gotuję z liściem i zielem. Jak już będzie miękka (tu trzeba uważać, bo się lubi przypalać) odcedzam i zostawiam do odcieknięcia.
Na oliwie smażę cebulkę, gdy się zeszkli dodaje posiekany czosnek. To jeszcze chwilę smażę. Dodaję do soczewicy, potem przyprawy, blenderuję, pakuję do dużego słoika i jem przez 3 kolejne dni :-)





środa, 17 lipca 2013

Leczo wegetariańskie podstawowe

W moim domu leczo pojawiło się bardzo dawno. Było to w czasach gdy moja mam wyhodowała pierwsze kabaczki. Zastanawiałyśmy się co można z nich zrobić (pamiętam, że było ich bardzo dużo) i w jakiejś starej książce znalazłyśmy przepis na leczo. Zrobiłyśmy, zasmakowało i na stałe zagościło na naszym stole. Obowiązkowo z ryżem.

Jest pyszne i jego zrobienie zajmuje pół godziny - tyle ile ugotowanie ryżu naturalnego (w woreczku), bo zwykle zagotowuje najpierw wrzątek,  którym zalewam pomidory, by obrać je ze skórki, a reszta zalewam ryż i gotuję. A  w międzyczasie robię leczo.

leczo wegetariańskie

2 cebule
1 duża papryka
1 kabaczek
4 pomidory
3 łyżki oliwy
1 ząbek czosnku

sól, pieprz, jalapeno, cząber (lub inne zioła)

Na rozgrzaną oliwę wrzucam  posiekaną cebulę, smażę na złoty kolor. Dodaję paprykę oraz czosnek i smażę trochę razem, potem dolewam wody i dusze jeszcze. Dodaję kabaczek i dusze dalej aż kabaczek będzie prawię miękki. Na końcu dodaję posiekane, obrane ze skórki pomidory i jeszcze duże. Potem przyprawy i już. Akurat ugotował się ryż i można zjeść póki ciepłe :-)



Przepis nazwałam "podstawowy", bo to propozycja dla dalszych, smakowitych modyfikacji - do czego gorąco zachęcam! 
A kabaczki oczywiście z ogródka mojej mamy.



Weganimy ZDROWO!

piątek, 21 czerwca 2013

Lekki wiosenno-letni kapuśniaczek

Za oknem niemiłosierny upał, a mnie się zachciało zupy. Trochę dlatego, że taka pogoda nie sprzyja przechowywaniu warzyw. Więc warto wrzucić je do zupy, zwłaszcza takiej, która nie wymaga długiego przygotowywania.

lekki wiosenno-letni kapuśniaczek

3/4 główki kapusty
1/2 kalarepki
5 średnich młodych ziemniaczków
1 cebula
pęczek młodej włoszczyzny
3 łyżki oliwy
sól, pieprz 
przydałby się jeszcze natka pietruszki

Jako że moja kuchnia zamieniła się w tropiki, najpierw przygotowałam wszystkie warzywa, obsmażyłam posiekana cebulkę na oliwie, trochę posprzątałam a dopiero potem wstawiłam wodę (około 1,5 litra), wrzuciłam włoszczyznę i wyszłam. Wszystko gotowałam pod przykryciem. Po 5 minutach dorzuciłam kapustę i kalarepkę. Po kolejnych 10 wrzuciłam ziemniaki. Potem jeszcze tylko cebulkę, sól, pieprz, jeszcze chwilę pogotowałam i wyłączyłam gaz. I czekałam z dala od kuchni aż trochę wystygnie.

A potem wróciłam i zjadłam :-)






Wegańska zupa latem!

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Kotlety z okary

Jeszcze kilka dni temu nie miałam pojęcia, co to jest okara. A dziś na obiad zajadamy się pysznymi (i tanimi!) kotletami z okary. Zrobiłam swoje pierwsze sojowe mleko z 1 szklanki soi (przepis inspirowany blogiem I can't believe it's vegan). No i z produkcji mleka została okara. Od początku wiedziałam, że z będą z niej kotlety. Robiłam je zupełnie nie mając pojęcia jak będą smakowały. Wyszły pyszne!

kotlety sojowe z okary

okara z 1 szklanki soi (moja była dość mokra)
1 jajo
6 łyżek pestek z dyni
4 łyżek płatków owsianych
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka papryki w proszku
1 łyżeczka kuminu
sól, pieprz

płatki owsiane i otręby do obtaczania
olej do smażenia

Czosnek wycisnęłam do okary, wymieszałam i zostawiłam w lodówce na około 2 godziny. Potem dodałam pozostałe składniki i porządnie wymieszałam. Masa wyszła dość rzadka, wodnista. Formowałam nieduże i dość płaskie kotlety (bałam się, że będą się rozpadać podczas smażenia) - w sumie wyszło około 12 kotlecików, które zmieściły się na dużej patelni. Usmażyłam na średnim ogniu, żeby się wypiekły w środku.
Byłam bardzo zdziwiona tym, jak dobre wyszły i jak dobrze trzymają kształt. 




Część zjedliśmy na niedzielny obiad, a pozostałe w postaci wegeburgerów pojechały w poniedziałek do pracy jako drugie śniadania :-)




Akcja Ogryzek - kreatywne wykorzystanie resztek!

środa, 12 czerwca 2013

Zupa pomidorowa

Chodziła za mną kilka dni. Wiem, że nie sezon. Ale odkąd zachomikowałam na czarna godzinę kilka puszek pomidorów (głównie do makaronów), było to nieuniknione. Lubię zupy pomidorowe, które są gęste od pomidorów, które nie są zabielane czy zagęszczane (o zgrozo) mąką.

zupa pomidorowa

1 marchewka
1 pietruszka
1 ząbek czosnku
1 puszka pomidorów
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 cebula
 2 łyżki oliwy
3 garście makaronu (ja użyłam muszelki, ale tylko dlatego, że wymiatałam makaronowe resztki)
przyprawy
2 litry wody

Z zupą to ja lubię chodzić na łatwiznę. DO wrzątku wrzucam marchewkę, pietruszkę i czosnek. Gotuję aż będzie miękkie i blenderuję. Dorzucam makaron. Potem pomidory z puszki i przecier. Dalej gotuję. W międzyczasie smażę cebulę na oliwie i na koniec dodaje do zupy. Jeszcze tylko przyprawy i gotowe.







Wegańska zupa latem!

wtorek, 4 czerwca 2013

Znowu pesto + bonus

Trzeba to przyznać wprost: jestem pestomaniaczką. Jeśli chodzi o zawartość korzystnych dla zdrowia składników, czas przygotowania i smak - pesto znajduje się na pewno  czołówce. No zwłaszcza czas przygotowania ma tu wielkie znaczenie, gdy wracam z pracy i w ciągu 15 minut podaję na stół makaron razowy ze świeżym pesto.

Ale nie jest tak źle - ostatnie pesto na blogu było na początku kwietnia, więc spoko ;-)

pesto pietruszkowe z sezamem

2 pęczki natki pietruszki
1/2 szklanki słonecznika
1/3 szklanki ziaren sezamu
2 małe ząbki czosnku
oliwa z oliwek - zależnie od tego jaka konsystencję chcemy uzyskać

Myję dokładnie natkę, susze i siekam niedbale, wrzucam do pojemnika blendera. Do natki wyciskam czosnek. Słonecznik i sezam lekko prażę na suchej patelni, studzę. Blenderuję natkę dosypując po trochę słonecznika, sezamu i dolewając oliwę. Tym razem nie jest rozdrobnione na maksa, bo byłam bardzo głodna i bardzo się spieszyłam :-)
Podaję na obiad z makaronem razowym, a jeśli coś zostanie (a staram się, by zawsze zostało), to zamykam do słoiczka i zjadam z razowym chlebem :-)



No i ten kolor! Za niego tez uwielbiam pesto - w taką pogodę taki kolor jest w sam raz! :-) 



I jeszcze obiecany bonus - ten film jest tak słodki, że nie mogłam się powstrzymać!
W bardzo prosty sposób wyjaśnia, dlaczego nie powinniśmy jeść zwierząt.

 




czwartek, 23 maja 2013

Łazanki z kapustą

Wegetariańska wersja łazanek z kapustą to raczej nie jest wzorcowe wegetariańskie danie. Uważam, że nie jest zbilansowane i nie może być samodzielnie traktowane jako pełnowartościowy posiłek. Jednak od czasu do czasu (mi zdarza się tak raz na pół roku) i w towarzystwie odpowiedniej zupy nie przyniesie szkody.

A jest proste, dość szybkie i przypomina czasy sielankowego dzieciństwa. Tyle że wtedy to mama robiła łazanki, a kapusta była z własnego ogródka. Ale cóż, wszystko wskazuje na to, że te czasy niedługo powrócą, póki co - makaron udaje łazanki, a kapusta z warzywniaka za rogiem.

wegetariańskie łazanki z kapustą

1/2 główki kapusty
1 cebula
kilka łyżek oliwy z oliwek / ja daję sporo, ale można mniej

1 łyżeczka kuminu
pieprz, sól
czarnuszka do posypania

w roli łazanek - makaron jajeczny tasiemki (uwaga: z białej mąki)

Na oliwie podsmażam cebulę, dodaję posiekana kapustę, chwilę smażę i dolewam wrzątku. I duszę, aż kapusta będzie miękka. Pod koniec doprawiam do smaku. W międzyczasie gotuję makaron. Tym razem jajeczny z białej mąki, bo lepiej udaje robione kiedyś przez mamę łazanki.




 

Na talerzu posypuję czarnuszką. Ładnie i smacznie.

środa, 22 maja 2013

Koktajl maślankowy bananowo-pietruszkowo-rabarbarowy

Chyba się uzależniłam. Wracając z pracy zaglądam do warzywniaka - co jeszcze może przerobić mój blender na koktajl? Zamiast zupy na pierwsze danie obiadowe wypijam orzeźwiający koktajl. Dziś padło na pietruszkę i rabarbar złagodzony bananem.

koktajl maślankowy bananowo-pietruszkowo-rabarbarowy

1 banan
1/2 rabarbaru
1/2 natki pietruszki
1/4 szklanki wody
3/4 szklanki maślanki

Wykonanie - obrany rabarbar i banan wrzucam do blendera, zalewam wodę, miksuję. Dodaję pietruszkę i dokładnie miksuję. Na końcu maślanka. I do lodówki. Albo do żołądka :-)
Wychodzą dwie porcje.


 


Postaram się już więcej nie dodawać zielonych szejków, ale zachęcam do próbowana różnych smaków! Zdrowe i pyszne są!

poniedziałek, 20 maja 2013

Zielony koktajl ogórkowo-koperkowy

Wpadłam po uszy. Najszybsza przekąska, pierwsze danie obiadowe, podwieczorek czy lekka kolacja. Jogurtowy, kefirowy albo maślankowy koktajl do którego dodać można każdą wymarzoną zieleninę i zjeść ze smakiem to dla mnie hit tej wiosny.
A że jak zwykle mam ciągły niedoczas, to fakt, że robi sie go w 3 minuty ma duże znaczenie. I że jest przy okazji smaczny i zdrowy, też bardzo istotne!

zielony koktajl ogórkowo-koperkowy

3 ogórki gruntowe
1 ogórek małosolny
1/2 pęczka koperku
1/2 pęczka szczypiorku
1/2 szklanki jogurtu greckiego
1/2 szklanki zimnej wody

Ogórki obieramy, zieleninę płuczemy i siekamy. Wszystko do blendera. Najpierw zmiksowałam z wodą, potem dodałam jogurt.  Można jeszcze przyprawiać, ale po co? Ogórek małosolny posolił, a szczypiorek nadał fajny, ostry smak.




To tylko jeden z pomysłów, a może ich być tak wiele, na ile tylko pozwala wyobraźnia!
 

niedziela, 5 maja 2013

Szybki hummus

Pysznie, zdrowo, hummusowo! Hummus czyli pasta z ciecierzycy jest świetny na majowe pikniki - do tego pieczywo i trochę warzyw, dodatkowo jeszcze trochę słońca, kocyk i drzewa. Dziś u mnie hummus prawie tak - zamiast parku jest balkon, ale na szczęście z niego jest widok na drzewa :-)

szybki hummus

puszka ciecierzycy
5 łyżek oliwy
3 łyżki soku z cytryny
2 ząbki czosnku

dodatkowo - zamiast tahiny:
2 łyżki sezamu
1 łyżka oliwy

i jeszcze oliwa do polania!

Najpierw prażę sezam, cały czas mieszając,  na lekko brązowy kolor. Odstawiam do ostygnięcia. Odsączam ciecierzycę (nie bardzo bardzo dokładnie), wrzucam ja do miski blendera. Dodaję sok z cytryny, oliwę oraz sprasowane ząbki czosnku. Blenderuję dość dokładnie. Sezam z łyżką oliwy miksuję w młynku do kawy na oleista masę. Dodaję ją do ciecierzycy i dalej blenderuję.





Siedzę na balkonie w popołudniowym słońcu i spożywam z radością, i patrzę jak mi tu wszystko na balkonie ładnie rośnie!


sobota, 13 kwietnia 2013

Szybka sałatka z czerwoną fasolą

Ostatnio w mojej kuchni coraz częściej goszczą sałatki. Z sosami majonezowymi, ale w wersji light. Bo chyba właśnie dlatego tych sałatek nie jadłam - od dziecka kojarzyły mi się z tłustym majonezem. Ale odkąd podstawowym produktem w mojej lodówce jest jogurt naturalny, to różne sosy są lżejsze, mniej kaloryczne, a co za tym idzie sałatki są zdrowsze. 

szybka sałatka z czerwoną fasolą

1 puszka czerwonej fasoli
1 pomidor
1/2 długiego ogórka
1 biała rzodkiew
1 cebula

1 łyżeczka majonezu
1 łyżeczka musztardy
2 łyżki jogurtu greckiego 


Fasolę odsączam, warzywa siekam dość drobno, białą rzodkiew ścieram na tarce o grubych oczkach. Do tego sos - jest z musztardą, więc nie dodaję już innych przypraw.





Składniki na lekką kolację dla czterech osób, lub dla dwóch bardzo głodnych :-)